Czy istnieje szczepionka na wirusa powodującego wahania cen funduszy?

      
    
Aktualności / 2020-08-31 / autorzy: Krzysztof Orlik

Kochanie, masz tutaj półtora miliona dolarów – powiedział do swojej żony pewien zamożny inwestor – one są twoje i gdyby stało się coś złego, to jest to zabezpieczenie twojej i naszych dzieci przyszłości. Ale gdybym kiedykolwiek, choć to absolutnie nieprawdopodobne, przyszedł do ciebie, prosząc o ich oddanie, to pod żadnym pozorem tego nie rób, gdyż będziesz wiedziała na pewno, że oszalałem. Był rok 1929 i pozostałe 6 milionów dolarów inwestor ulokował w wysoce spekulacyjnych akcjach. Nietrudno się domyślić, że wkrótce z owych milionów pozostały mu grosze i oczywiście przyszedł po pieniądze do żony, która mu odmówiła. Był jednak niezwykle przekonujący i w końcu żona ustąpiła, jednak nimi też niezbyt długo się cieszył.

Zrobił dokładnie tak jak Odyseusz, który chcąc posłuchać pięknego, ale zwodniczego śpiewu syren kazał się przywiązać do masztu, a załodze zakleić uszy woskiem i pod żadnym pozorem nie odwiązywać go, choćby nie wiadomo jak mocno błagał.

Odyseusz i jego załoga przeżyli, a inwestor, jak się okazało, był jednak niewystarczająco pomysłowy, aby obronić się przed emocjami, jakie wywołują wielkie ruchy cen akcji i chęć szybkiego pomnożenia bogactwa.

Technika jaką zastosował inwestor opierała się na mechanizmie mentalnego księgowania. Polega on na dzieleniu swoich środków na swego rodzaju mentalne konta, które są wyraźnie oddzielone od siebie. Wszystkie pieniądze wyglądają tak samo, ale możemy mieć do nich zupełnie różne podejście. Może to wynikać m.in. ze sposobu zdobycia tych środków: zupełne inaczej będziemy gospodarować pieniędzmi, które ciężko zarobiliśmy, a inaczej tymi które dostaliśmy w prezencie lub wygraliśmy. Na przykład wiele osób wygrywających niewielkie kwoty w lotto natychmiast przeznacza na zakup nowych kuponów, mimo że prawdopodobieństwo powtórzenia wygranej jest niewielkie (tutaj działa psychologiczny tzw. błąd hazardzisty, który sprawia, że człowiek wierzy, że skoro raz miał szczęście, to ono mu dalej będzie sprzyjać).

Również cel przeznaczenia środków ma duże znaczenie. Dużo łatwiej wydać nam pieniądze z góry przeznaczone na rozrywki niż na tzw. „czarną godzinę”.

Mentalne księgowanie to mechanizm, który dosłownie „ratuje nam życie” w finansach, bo, zwłaszcza mając wiele inwestycji, składników majątku, celów swoich i swojej rodziny, zobowiązań finansowych, bardzo szybko byśmy się pogubili. Wszak mało kto prowadzi regularną księgowość dotyczącą codziennych wydatków.

Mentalne księgowanie potrafi być jednak także kłopotem przy zarządzaniu portfelem inwestycyjnym. Nawet jeśli mamy dobrze ułożony i dostosowany do swojego profilu ryzyka portfel inwestycyjny (chodzi mi tu głównie o poziom akceptacji okresowych spadków cen), to kusi nas, aby pozbyć się z niego natychmiast tego składnika, który chwilowo przynosi stratę, lub zbyt wolno – naszym zdaniem – rośnie. Często jednak akcje lub inne aktywa o podwyższonym ryzyku podlegają dużym wahaniom cen, więc nawet jeśli chwilowo tracą na wartości może się okazać, że w perspektywie roku lub dwóch to właśnie one przyniosą najlepszy dochód dla całego portfela.

Jak więc skutecznie się bronić przed takimi pokusami, jakie odczuwał opisany na początku inwestor? Nie jest to łatwe, ale korzystanie z przygotowanego przez doradcę finansowego lub firmę inwestycyjną gotowego portfela daje dużą szansę na osiągnięcie dobrego wyniku, zwłaszcza w średnim lub dłuższym okresie. Chodzi o to, aby potraktować portfel inwestycyjny jako całość o wyliczonym poziomie ryzyka i potencjalnej stopie zwrotu, a nie jako zbiór oddzielnych inwestycji.  

Dla większości inwestorów taki portfel ma charakter swego rodzaju piramidy aktywów. Każdy jej poziom odpowiada pewnemu celowi. Zaczynamy od zabezpieczenia się właśnie na „czarną godzinę” – w tym celu trzymamy środki w inwestycjach o niskim ryzyku (niestety też o niskim lub wręcz żadnym zysku, jak ma to miejsce ostatnio w przypadku depozytów bankowych). Potem przechodzimy w inwestycje, które dadzą nam szanse przynajmniej na wygranie z inflacją, co w obecnej sytuacji rynkowej wiąże się już z nieco większym ryzykiem. Na koniec możemy dać sobie szansę na skorzystanie z trwającej od marca silnej hossy, która przyniosła już znaczne wzrosty wycen funduszy akcyjnych i złota i, zdaniem Generali Investments, ma szanse na kontynuację.

Źródło: opracowanie własne.

Dla tych, którzy planują inwestycję długoterminową, korzystne będzie wybranie portfela funduszy o określonej dacie zakończenia inwestycji (target date funds), takich jakie są dostępne na przykład w programach emerytalnych IKE i IKZE lub Pracowniczych Planach Kapitałowych (PPK). Skład takich portfeli zmienia się wraz ze zbliżaniem się do wieku emerytalnego w kierunku coraz mniejszego ryzyka, ale przez wiele lat korzysta się z części zainwestowanej w fundusze akcyjne, które mają największy potencjał zysków. Jest to ważne szczególnie w takiej sytuacji rynkowej jak obecnie, kiedy po dynamicznych wzrostach na giełdzie nieuchronnie pojawiać się będą korekty. Taka korekta, jak syreni śpiew, będzie wzywać inwestora do natychmiastowego porzucenia ryzykownej inwestycji, nawet ze stratą, a to często jest błędna decyzja.

Najnowsze badania z rynku amerykańskiego pokazują jak reagują inwestorzy korzystający z takich programów na zawirowania rynkowe. Badacze przeanalizowali zachowania ponad 617 tysięcy posiadaczy amerykańskich programów emerytalnych 401(k) - odpowiednika naszego PPK - w pierwszym kwartale 2020 roku. Okazało się, że na panikę giełdową z końca marca zareagowało 16,6% uczestników planów 401(k), którzy samodzielnie decydują o składzie portfela i w nim „mieszają”, a tylko 2% osób, które miały plany oparte na określonej dacie lub korzystający z tzw. robo-advisory. Jak łatwo stwierdzić, ci którzy przetrwali kilka dni paniki giełdowej weszli w silny trend wzrostowy – na giełdach amerykańskich pobijane są w ostatnich dniach rekordy wszechczasów.

Wahania cen aktywów i funduszy sprawiają, że stajemy się szczególnie podatni na błędy poznawcze i wpływ innych osób (efekt stadny). Silne emocje często są kiepskim doradcą i dotyczą sytuacji tu i teraz, podczas gdy z reguły horyzont inwestycyjny większości osób obejmuje wiele miesięcy i lat. Stuprocentowo skuteczna szczepionka na wahania wycen na razie niestety nie istnieje i raczej nie zostanie wynaleziona, ale dobrze zarządzane portfele inwestycyjne oparte na analizie profilu inwestycyjnego mogą całkiem skutecznie zmniejszyć skutki uboczne naturalnych ruchów cen.

 


Niniejszy materiał jest upowszechniany w celu reklamy lub promocji usług świadczonych przez Generali Investments Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych S.A. („Towarzystwo”). Towarzystwo działa na podstawie decyzji Komisji Papierów Wartościowych (obecnie: Komisja Nadzoru Finansowego) z dnia 1 czerwca 1995 r., nr decyzji KPW-4073-1\95. Informacje zamieszczone w niniejszym materiale nie stanowią rekomendacji inwestycyjnej. Decyzje inwestycyjne dotyczące inwestowania w fundusze inwestycyjne powinny być podejmowane wyłącznie po zapoznaniu się z Prospektami informacyjnymi funduszy, zawierającymi szczegółowe informacje w zakresie: czynników ryzyka, zasad sprzedaży jednostek uczestnictwa funduszy, tabelę opłat manipulacyjnych oraz informacje podatkowe. Prospekty informacyjne, Kluczowe informacje dla Inwestorów, Informacje dla Klienta AFI, tabele opłat, dane o ryzyku inwestycyjnym i podatkach dostępne są na stronie www.generali-investments.pl.
Niniejszy materiał zawiera opinię ekspercką.

Towarzystwo nie ponosi odpowiedzialności za negatywne skutki wynikające bezpośrednio lub pośrednio z użytku treści zawartych w niniejszym materiale.

Poprzedni Artykuł
Perspektywy dla złota nadal dobre
Następny Artykuł
Sytuacja sprzyja inwestowaniu w złoto