Gdy zarobki wzrastają, a oszczędności się kurczą – jak nie wpaść w pułapkę podwyżki?

      
    
Niezależnie o finansach / 2018-04-04 / autorzy: Sylwia Wojciechowska

Marzy Ci się podwyżka w pracy? Uważasz, że od dawna na nią zasługujesz i już rozmyślasz, o ile twoje życie będzie łatwiejsze i przyjemniejsze, gdy szef Cię doceni i zaproponuje dodatkowe kilkaset złotych? Mógłbyś wreszcie przestać żyć od pierwszego do pierwszego, odłożyłbyś na wakacje, może nawet stworzyłbyś jakiś fundusz na czarną godzinę. W końcu przychodzi ten upragniony moment. Twoje konto zasilają dodatkowe złotówki. Zaczynasz odczuwać, że żyje Ci się lepiej … mija nieco czasu, a Ty znów wyczekujesz dnia wypłaty, bo na koncie pustki.

Co poszło nie tak?

Wszystko poszło zgodnie z przewidywaniami i zgodnie z jednym z praw Parkinsona. Nie słyszałeś o nim?

Według prawa Parkinsona, niezależnie od tego ile zarabiamy, mamy skłonność do skutecznego wydawania wszystkiego, co mamy. Oznacza to, że Twoja podwyżka z dużym prawdopodobieństwem zostanie skonsumowana przez nowe wydatki. Prawo to wyjaśnia, dlaczego mimo rozwoju kariery zawodowej, awansów i wyższych zarobków, większość ludzi nie jest w stanie skutecznie oszczędzać i się bogacić.

Gdy rosną zarobki, wydatki bardzo szybko je gonią, a czasem przeganiają i wtedy wpadasz w tarapaty, czyli długi. Wszystkiemu winna jest inflacja stylu życia, o której szerzej pisałam w tym artykule (zajrzyj koniecznie jeśli nie czytałeś). Jednym z jej aspektów jest właśnie pułapka w jaką wpadamy, gdy nasze zarobki zaczynają wzrastać na skutek podwyżki czy np. zmiany pracy.

Jeśli do tej pory trzymałeś swoje finanse w ryzach, bo tego wymagała sytuacja, to podwyżka może stanowić sporą pokusę, by teraz podwyższyć sobie standard życia.
I w tym myśleniu nie ma nic złego. W końcu po to pracujesz i rozwijasz się zawodowo by odczuwać satysfakcję z poziomu życia. To naturalnie, że chcesz się jakoś nagrodzić i sprawić sobie przyjemność. Problem pojawia się wówczas, gdy za podwyżką idą poważniejsze zobowiązania finansowe, które na siebie bierzesz. Dodatkowy dochód zostaje w całości lub w znakomitej większość pochłonięty przez nowe wydatki (chociażby przez ratę kredytu na samochód, bo teraz nareszcie stać Cię na lepsze auto czy abonament na rozbudowany pakiet telewizyjny).

 

No dobrze – powiesz. Nie chcę by moja podwyżka rozeszła się na niepotrzebne wydatki. Co mam zrobić?

Pierwszy krok masz już za sobą. Uświadomiłeś sobie istnienie problemu i jego przyczynę. Teraz zostaje skutecznie rozprawić się z pułapką podwyżki:

 

  1. Żyj o jedną podwyżkę do tyłu. To zdecydowanie moja ulubiona zasada. Przejrzysta, prosta i skuteczna. Gdy dostajesz podwyżkę, w całości przeznaczasz ją na oszczędności i zapominasz, że miałeś do dyspozycji te dodatkowe pieniądze – najlepiej jeśli od razu ustawisz stałe polecenie przelewu na konto oszczędnościowe lub subkonto. Gdy za jakiś czas dostaniesz kolejną podwyżkę, możesz „uwolnić” tę poprzednią kwotę i włączyć ją do domowego budżetu. Teraz to ta nowa podwyżka zasili konto oszczędnościowe, a Ty możesz sobie pozwolić na podwyższenie swojego poziomu życia J.

 

  1. Jeśli wspomniana wyżej metoda jest dla Ciebie zbyt radykalna (choć ja uważam, że w tym jest właśnie jej siła), to ustal określony procent od podwyżki, który przeznaczysz na oszczędności. Nie powinien on być niższy niż 50% dodatkowego dochodu. I pamiętaj – najpierw płać sobie. Gdy tylko wypłata zasili Twój rachunek bankowy, ustaloną kwotę oszczędności przelewaj na osobne subkonto.

 

  1. Ważniejszy od wzrostu zarobków jest wzrost Twoich umiejętności finansowych. Jeśli planujesz ubiegać się o podwyżkę lub właśnie ją dostałeś, to pamiętaj – to nie te kilkaset dodatkowych złotych rozwiąże Twoje problemy z budżetem, a zmiana Twojego myślenia o pieniądzach. Przede wszystkim zwiększ swoją świadomość i poziom umiejętności finansowych, a wówczas zwiększenie zarobków faktycznie przyniesie Ci korzyści.

 

  1. Miej pod kontrolą wszystkie regularnie opłacane udogodnienia i „umilacze”. Obecnie na wyciągnięcie ręki mamy mnóstwo abonamentów, prenumerat czy kursów. Często są to zobowiązania finansowe, które łącznie potrafią pochłonąć całkiem sporą część comiesięcznego budżetu. Najlepiej w jednej tabelce wypisz sobie wszystkie tego typu wydatki i ich comiesięczny koszt. Może to być np. Netflix, Spotify, abonament na nieograniczony dostęp do ebooków itp. Zanim zdecydujesz się na kolejne udogodnienie, przejrzyj całą listę i zastanów się, czy faktycznie efektywnie korzystasz z każdej opłacanej usługi. Może najrozsądniej będzie wymienić nową przyjemność, na jedną z tych usług, z których korzystasz najmniej.

 

To co? Jesteś gotowy na podwyżkę?

Wiesz jak uniknąć pułapki i nie obudzić się pod koniec miesiąca z wyzerowanym kontem? Przede wszystkim pamiętaj, że Twoje finanse to dziedzina, której warto poświęcić czas i uwagę. Jeśli zadbasz o swój budżet, podobnie jak o inne aspekty swojego życia, z pewnością odwdzięczy Ci się – Twoim spokojem ducha i poczuciem bezpieczeństwa, gdy spojrzysz na zgromadzone oszczędności.

 


 
Sylwia Wojciechowska, autorka bloga malimoi.pl
Poprzedni Artykuł
Efekt latte, czyli codzienne nawyki, które kosztują
Następny Artykuł
Inflacja stylu życia – gdy luksus powszednieje, a apetyt wciąż rośnie